Przejdź do głównej zawartości

Dyskusja nt. ostatniej części Harrego Pottera.

Hej!
Dzisiaj przychodzę do Was z czymś innym niż zwykle, a jest to dyskusja o niedawno wydanej części Poterra. Mówimy o wszystkim, więc jeśli jeszcze nie czytałeś książki, nie waż się czytać wpisu. Spojlery 😉
Osiem pytań, osiem osób, wszystko po to, aby pogadać o ósmej części słynnej serii książek. Jak inni ją postrzegają? (Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii, zapraszam tutaj na recenzję). Jest nic nie warta, czy wręcz przeciwnie? 





1. Zaczynajac- jaka była twoja reakcja gdy dowiedziałaś się o ,,Przeklętym dziecku"?


Nikola z http://bucherwelt.blogspot.de
O "Przeklętym dziecku" usłyszałam dawno temu. Gdy sztuka była jeszcze w powijakach. Jedna wersja mówiła o historii Harry'ego sprzed Hogwartu, kolejna o Huncwotach, jednak jednego byłam pewna... To miał być Harry Potter dla wybranych. Sztuka wystawiana tylko i wyłącznie w Londynie? Kolejny raz, gdy większość fanów nigdy nie będzie miała okazji doświadczyć 'magii', bo jest ona poza ich zasięgiem. Czytanie scenariusza to jednak zupełnie inne doświadczenie, teatr rządzi się swoimi prawami. Moja koleżanka próbowała kupić bilety i czekała dziesięć godzin w kolejce, aby pozostać z kwitkiem. A i tak kolejne bilety będą dopiero na 2018 rok. 



Klaudia z http://recenzjeklaudii.blogspot.com/
O "Przeklętym dziecku" dowiedziałam się od koleżanki z klasy, która "jest Potterhead, ponieważ obejrzała prawie wszystkie filmy!" - nie chcę tutaj nikogo obrażać, ale jak dla mnie obejrzenie PRAWIE wszystkich filmów o HP to jednak trochę za mało żeby nazywać się Potterhead. Alee wracając do tematu: na początku podchodziłam do tego całkowicie obojętnie, myślałam że to tylko jakieś plotki, może ona źle coś zrozumiała, a tutaj okazało się, że to prawda. :D Mimo to i tak podchodziłam do tego na luzie i nie podniecałam się tym faktem jakoś bardzo. xD Ale dzień przed premierą pomazałyśmy sobie z koleżanką (nie tą wspomnianą wyżej :D) całe ręce różnymi Potterowymi napisami, znakami. No, a w dzień premiery rozpoczęłam Potterowy maraton. ^^ (mała autopromocja xD).


Maja z https://myplumbook.blogspot.com
Szczerze mówiąc, na początku byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, ale gdy dowiedziałam się, że nie będzie to książka, a scenariusz, oraz, że niestety nie jest on napisany w całości w stylu Rowling, zniechęciłam się.


Bookolanda z instagrama @bookolanda
Nie pamiętam do końca mojej reakcji, bo było to ładnych parę miesięcy temu, ale na pewno czułam wtedy jednocześnie niedowierzanie, radość, euforię i trochę obawy, czy mi się spodoba. I oczywiście nie mogłam sobie wyobrazić, jak będę w stanie wytrzymać te kilka miesięcy w oczekiwaniu na premierę po polsku.


Wiktoria z @whiteboooks na instagramie
Osobiście dowiedziałam się jakieś 2 dni po ogłoszeniu wiadomości i wpadłam w wielką euforię! Na samą myśl o tym ,że po raz kolejny będę mogła wejść do świata Harry'ego, uśmiech nie schodził mi z twarzy. Najbardziej zastanawiałam się czy będzie wersja po polsku i jak już to było potwierdzone, byłam najszczęśliwszym człowiekiem jak każdy potterhead z Polski :) 


Jane z http://miedzy-regalami.blogspot.com

 Kiedy dowiedziałam się o scenariuszu napisanym w części przez J.K.Rowling moja reakcja była oczywista - cieszyłam się jak dziecko, że znowu będę mogła powrócić do świata Harry'ego Potter i nastąpi to już całkiem niedługo. Wiadomość o tym, że powstanie kolejna część mojej ukochanej serii wzbudziła we mnie ogromną radość i najprawdziwsze szczęście. Cieszyłam się, że będę mogła ponownie spotkać się z bohaterami, z którymi tak bardzo się zżyłam, i których tak bardzo mi brakowało. Więc kiedy dowiedziałam się o powstaniu "Przeklętego dziecka" odliczałam dni do premiery, chociaż nie obiecywałam sobie jakiegoś fenomenalnego powrotu do świata magii, bo wiedziałam, że ta część powstała też w zamyśle zarobienia pieniędzy.

Od razu postanowiłam, że muszę przeczytać tę książkę. Od razu ucieszyła minie ta wiadomość.


I ja (bo nie tylko ja pytania wymyślałam, więc czemu by nie :P)

Czytając w internecie o tej sztuce, co było dawno, ucieszyłam się. Nie byłam wielką fanką Harry'ego, ale chciałam poznać, o czym jest ta część. Kilka miesięcy przed polską premierą potterhead zaczęli się dzielić na grupy- ci, co bardzo chcieli ją przeczytać i ją wychwalali  oraz na tych, którzy przysięgali nigdy jej nie przeczytać, ponieważ ,,Harry skończył się na Insygnii''. Sama nie utożsamiałam się z żadną z tych grup, nie wiązałam wielkich nadziei do tej książki, ale byłam jej ciekawa. 


2. Pisząc o sztuce- bo od niej to sie wszystko zaczęło- jak odebrałaś to, że Hermiona była czarnoskóra?


Nikola: Nie rusza mnie to wcale i nie mam absolutnie nic przeciwko. Dobry aktor to dobry aktor. Co za to mi się nie podoba to próba wywrócenia kota ogonem i twierdzenie Rowling, że książkowa Hermiona również jest czarnoskóra, bo przecież "nigdzie nie napisałam, że jest inaczej". Na pewno wnioskując po opisie jej wyglądu z książki można powiedzieć, że jest czarnoskóra. Ah, i nie żeby przy bohaterach faktycznie czarnoskórych pojawiających się w książce autorka nie podkreślała tego. ;)

Klaudia: Nie widzę jej tak! Dla mnie Hermiona to zawsze będzie Emma Watson, podobnie jak Ron zawsze będzie Rupertem, a Harry - Danielem. Takie mam o nich wyobrażenie i "Przeklęte dziecko" tego nie zmieniło. ;)

Maja: Niekoniecznie mi to przeszkadzało, ponieważ sztuki na własne oczy nie widziałam, ale wiem, że mogło to wywołać oburzenie. Dla mnie Hermiona jest jedna, a gra ją Emma Watson, która idealnie wpasowała się w serię.
Bookolanda: Odbieram to raczej neutralnie. Z jednej strony trochę to niezgodne z książką, gdzie Hermiona była biała, a to raczej niemożliwe, żeby z wiekiem skóra jej tak bardzo pociemniała. Ale rozumiem, a przynajmniej się domyślam, że tu nie chodzi o to, tylko o tolerancję, walkę z rasizmem itp., dlatego wcale mi to nie przeszkadza. Chociaż nie ukrywam, że gdy pierwszy raz się o tym dowiedziałam, to byłam trochę zaskoczona. 

Wiktoria: Nie jestem rasistką, więc nie przeszkadza mi to, a nawet zaciekawiła mnie nowa odsłona Hermiony. Według mnie twórcy zrobili to , by pokazać jacy ludzie są tolerancyjni. Niestety jakaś część osób nie było z tego wyboru zachwycona. 

Jane: Byłam w szoku, kiedy się o tym dowiedziałam. Czarnoskóra Hermiona nie bardzo pasowała mi do sztuki i do jej postaci, chociaż wiem, że teraz modne jest poszerzanie tolerancji wśród widzów, ludzi. Myślę jednak, że o wiele ciekawiej byłoby, gdyby producenci wzięli do spektaklu aktorów z filmów, wtedy nam - odbiorcą sztuki byłoby łatwiej wczuć się w ten świat i przeżywać go na nowo.

Zosia: Jak dla mnie nie ma to znaczenia.

Lightbreeze: Zdziwiłam się, dla mnie Hermiona zawsze będzie Emmą, choć wcześniej miałam w głowie jej własny obraz. Rozumiem, trzeba szerzyć tolerancję, ale reakcja Rowling na protesty jej fanów zareagowała, co najmniej dziwnie. Szczególnie że w książkach da się znaleźć momenty gdzie Hermiona poczerwieniała, czy zbladła, a tego chyba osoby czarnoskóre nie umieją. Ale co tam, i tak sztuki nigdzie nie zobaczę, a czytając scenariusz, mogę sobie wyobrazić kogo chcę 😛


3. Jaka postać najbardziej cię poruszyła?


N: Trudne pytanie. Większość bohaterów zdecydowanie mnie zraziła/denerwowała/śmieszyła. W sumie jedynie Scorpius to takie precious child, które musi być chronione przed złem tego świata (najlepiej przed takimi autorami fanfiction jak Jack Thorne). To jedyna postać, która została w tej książce w jakiś sposób sensownie przedstawiona (ale TYLKO postać, jej charakter, ponieważ historia wokół, jaką ma ta postać powinna zostać pominięta milczeniem, bo to jest tak żenujące, że szkoda nawet to rozwijać). 

K: Hmm... trudne pytanie, powiem ci. xD Uważam, że postacie w PD za bardzo się zmieniły... co więcej, nawet moi ulubieńcy mnie momentami irytowali! Nie podobało mi się to, że aż tak się zmienili. Najbardziej mnie poruszył Hagrid w tej scenie pod koniec kiedy wyciągał Harry'ego z ruin domu Potterów. I ten jego tekst: "No i czy chcesz, czy nie, to i tak będę ci przyjacielem", albo "... coś tak czuję, że nie spodoba im się taki wielki kapcan jak ja" xD - kochany Hagrid! :') Ooo, wiem i jeszcze Harry kiedy dawał Albusowi kocyk. :')

M: Chyba najbardziej poruszył mnie Scorupius. Był takim niewinnym i oddanym przyjacielem. Razem z Albusem uzupełniali się doskonale! Do tego, jako syn Draco (or Voldemorta) musiał być wielce przystojny!

B: Nie wiem, czy dobrze interpretuję to pytanie, ale moja odpowiedź brzmi Scorpius. Ten moment kiedy Harry zakazał Albusowi się z nim przyjaźnić, a on nie znał potem powodu dlaczego Albus go unika. To było takie smutne.

W. Najbardziej poruszył mnie Amos Diggory. Już od czasu zabicia Cedrika byłam zaciekawiona jak w przyszłości poradzi sobie jego ojciec z tak wielką stratą. W ósmej części dowiódł ,że po śmierci kochanego syna zapomnienie nie jest łatwe. Tak samo jest w prawdziwym życiu, robimy wszystko,żeby choć na chwilę ujrzeć i pogadać ze zmarłą nam osobą. 


J: Postacią, która najbardziej mnie poruszyła był Draco. Jego przemiana przez miłość do Astorii była imponująca. Stał się postacią dojrzałą, nieokazującą uczuć, chociaż w głębi poruszoną śmiercią ukochanej. Draco starał się być idealnym i kochającym tatą, jednak nie zawsze mu to wychodziło. To on miał zawsze i wszędzie głowę na karku i był chyba jedną z najbardziej ogarniętych postaci. Moja miłość do niego przez ósmą część wzrosła jeszcze bardziej i nadal jest to jedna z moich ulubionych postaci.

Z: Hmmm... Chyba główny bohater-Albus. (Weronika: Ależ nie trzeba było się tak rozpisywać) 

L: Na pewno nie było to główne trio. Według zapewnień, z tyłu okładki, nie zmienili się oni, ale według mnie bardzo różnili się oni od siebie sprzed 20 lat. I na pewno nie była to zmiana na lepsze. 
Nie było tutaj postaci, która jakoś szczególnie mnie poruszyła, ponieważ przez to, że jest to zapisane w formie sztuki, bohaterowie wydali mi się tak samo realistyczni, jak postaci w moich zadaniach z matmy. Jeśli miałabym już kogoś wybrać, byłby to Scorpius.  


4. Co myślisz o tym, że Albus trafił do Slytherinu?



N: Pasuje to do jego paskudnego charakteru. Nie nie, żartuję (choć troszkę), bo sama jestem w Slytherinie. Widocznie te cechy charakteru przeważyły (ambicja, spryt, braterstwo) no i sam Harry mógł tam wylądować, więc naprawdę nie ma w tym nic nadzwyczajnego. 

KL: Albus to chyba najbardziej irytująca postać w całej książce! -,- A niech sobie trafia gdzie tylko chce! xD 


M: Wydaje mi się to dobrym "zabiegiem", ale tylko jak na sztukę. Z drugiej strony, wtedy jego przyjaźń ze Scorupiusem nie byłaby tak głęboka i trwała, bo, jak wiadomo, Gryffindor i Slytherin to dwa odmienne i wiecznie konkurujące domy.
B: Bardzo mi się to podoba, bo sama jestem w Slytherinie. Nie wszyscy ślizgoni są źli.

W: Tym zdarzeniem byłam dosyć zdziwiona. Domyślałam się ,że autorzy zrobią coś nieoczekiwanego  ale byłam pewna,że będzie to kolejna wojna Potterów z Malfoyami. Przydzielony nam dom nie jest najważniejszy, ale ludzie którymi się otaczamy. Dobrze ,że Albus ma kogoś takiego jak Scorpius, bo jakoś nie polubiłam Rose. Oczywiście nie zmieniło to mojego nastawienia do Albusa :) 
J: Myślę, że był to ciekawy zabieg. Harry Potter, tak samo jak jego rodzice i dwójka dzieci, trafił do Gryffindoru, jednak kiedy Albus trafia do Slytherinu, jest to na pewno zdziwienie dla fanów. Przekonana jednak jestem, że jest to także lekcja dla nas, że nie zawsze trzeba być naszymi rodzicami i nosić ciężar pozostawiony w spadku przez nich np. w szkole. Trzeba podążać własnymi ścieżkami i nawet kiedym przydzielą nas do innego domu niż nasi rodzice, musimy dzielnie go reprezentować. Albus, który musiał nosić na barkach ciężar pozostawiony przez Harry'ego i oczekiwania wszystkich odnośnie jego pochodzenia i nazwiska, radził sobie kiepsko, ale na szczęście miał najlepszego przyjaciela, który pomagał mu w trudnych chwilach. Przyjaźń ze Scorpiusem na pewno dużo mu dała. Myślę jednak także, że jeśli umieszczono by naszego głównego bohatera w Gryffindorze nie byłoby tytułowego "przeklętego dziecka". 

Z: Sama nie wiem czy mogę coś na ten temat uważać, tak po prosu się stało, a gdyby to nie przyjaźnił by się ze Scorpiusem. 

L: Było to duże zaskoczenie, ale wydaje mi się, że wyszło to autorom na plus. Najlepsze książki to takie, które są nieprzewidywalne, a zabierając się za tę lekturę myślałam, że sprawa potoczy się inaczej...



5. Co myślisz o przemianie Draco?



N: Szczerze mówiąc widzę, że ludzie jakoś to przeżywają, ale ja się zastanawiam, o jaką tu przemianę chodzi, bo mi aż było przykro czytając o dorosłym Draco, który zachowywał się tak jak w filmach - czyli jak głośny idiota. Jeżeli chodzi o przemianę z tej osoby, którą mieliśmy okazję poznać w "Księciu półkrwi" to faktycznie jest co przeżywać - nie ma to jak spłycić i zniszczyć charakter.  


KL: Nie pasuje mi to do niego. Okej, ludzie się zmieniają, ale jednak miły i opiekuńczy Draco jakoś do mnie nie przemawia. ;/ Może dlatego, że nie przepadałam za nim w tomach 1-7.

M: Ta zmiana wyszła twórcom na plus, chociaż wiem, że nie Joanne nadała jej pomysł, to i tak wydaje mi się taka prawdziwa! Draco, jako prawdziwy ojciec dba i troszczy się o Scorupiusa, dlatego zdradza Harry'emu, że ukrył ostatni zmieniacz czasu. Zakochałam się w dobrym Draco ponownie i bez odwrotu!

B: Draco to dziwny człowiek. Wydaje mi się, że na końcu "Insygniów Śmierci" możemy obserwować zaczątki jego przemiany, chociaż dokonuje się ona w pełni po wielu latach właśnie w "Przeklętym dziecku". Myślę, że jest o fajny wątek pokazujący, że każdy może się zmienić. Już dawno wiedziałam, że w Draconie tkwi iskierka dobroci, więc bardzo się cieszę.

W: Zawsze wiedziałam,że Draco potrafi być dobry! I takiego go wolę ,a nie aroganckiego jak w poprzednich częściach. Dowiódł ,że potrafi dogadać się z dawnym wrogiem, Potterem. Chyba jeszcze bardziej zauroczył mnie Draco swoją nową odsłoną.

J: Tak jak opisałam to w pytaniu trzecim, myślę, że jego przemiana była genialna i jest to świetny akt ukazujący dojrzałość naszych bohaterów, których młodzieńcze losu poczytywaliśmy w dzieciństwie.

Z: Na pewno była to przemiana na lepsze, uważam, że na pewno wszystkim to wyszło na dobre.


L: Nie przeszkadza mi ona, choć czytając tę scenę myślałam, o co chodziło autorom. Jak dla mnie wyszło to za bardzo przesłodzone. To, że Draco jest dobry w niczym mi nie przeszkadza, zdarzają się takie przypadki, ale to, w jaki sposób to napisano, nie przypadło mi do gustu. Dla mnie ta scena wyglądała podobnie do przeprosiń przedszkolaków w klasie. 



6. Spodobał ci się pomysł twórców o tym, że Delfi była zapomniana córką Voldemorta? Czy twoim zdaniem Voldemort był w stanie pokochać Bellatrix? 



N: Przyznam, że w młodości i ja tworzyłam fan fiction z takim wątkiem, ale bądźmy poważni. Ten pomysł jest co najwyżej śmieszny. A jeszcze, jak go przedstawić tak źle, jak w "Przeklętym dziecku" to aż żałosny.
czy twoim zdaniem Voldek był w stanie pokochać Bellatrix? 

 Obawiam się, że do hmm... stworzenia dziecka nie jest potrzebna miłość. I w końcu, czy to nie tego brakowało Voldemortowi przez całą serię? Nie o tym była - o miłości, której on nigdy nie doświadczył? 
KL: Uważam, że to największy absurd w całej książce! Przecież ponoć Wielki-Zły-Facet-Bez-Nosa nie był zdolny do miłości i szczerze mówiąc to wątpię, że pociągała go Bella. xD Chociaż w przerwach od czynienia zła mógł chcieć się wyluzować. xD A, że Bellatrix zawsze była na wyciągnięcie jego ręki... może z nudów wyciągnął coś innego? xDD :D



czy twoim zdaniem Voldek był w stanie pokochać Bellatrix? 
Niee ten gościu miała serce z kamienia, poza tym przecież został poczęty pod wpływem Eliksiru Miłości, a ponoć po takim czymś, osoba nie jest zdolna do miłości.

M: Wspaniała sprawa! Zawsze zastanawiałam się, co specjalnego łączy Bellatrix z naszym kochanym Voldziem, a tu proszę! Dziecko! A w dodatku, nieznane przez nikogo, ukrywające się przez tyle lat jako inna osoba i chcące pokazać się ojcu od jak najlepszej strony. 

P.S. Tak wiem, śmierdzi na kilometr tym, że nie napisała tego Rowling, ale grunt, że "ósma" cześć w ogóle wyszła na światło dzienne.

B: Moim zdaniem Voldemort nie kochał Bellarix, mógł jedynie czuć do niej jakiegoś rodzaju fizyczny pociąg. Pamiętajmy, że jedną z niewielu rzeczy, których nigdy nie miał Voldek była miłość. Bellatrix go pewnie kochała. A pomysł z ich córką jest świetny.Mogła zajść taka sytuacja, że się urodziła, chociaż szczerze to trochę śmierdzi mi fanfiction.
Na początku w ogóle o nic nie podejrzewałam Delphi, a tu proszę. Dosyć interesująco ten wątek został wprowadzony, więc jestem jak najbardziej na tak.

W: Jakoś nie spodobał mi się ten pomysł. Oczywiście ,że każdy potrafi kochać, nawet Voldemort, ale jakoś nie przemawia to do mnie. Już sama myśl o Valdku z Bellatrix jest dosyć dziwna. Za bardzo namieszali z tym i całymi szokującymi wydarzeniami. 

J: Pomysł, aby Voldemort miał dziecko, o którym nikt nie wiedział, i o którego istnieniu nikt nie słyszał, był według mnie pomysłem, który najbardziej popychał scenariusz w stronę fan fiction. Voldemort, najgorsza postać ze wszystkich, władająca przeraźliwie silną mocą czarnej magii, który nie miał zdolności kochania, mógł mieć dziecko? Według mnie jest to absurdalny pomysł. Moim zdaniem Voldemort także nie był w stanie pokochać Bellatrix, ponieważ nie miał takiej zdolności i nie wiedział co to miłość. Nigdy jej także nie doświadczył. Jedyny rozwiązaniem tego pomysłu to to, że chciał tylko i wyłącznie przedłużyć swój ród czystej krwi, ponieważ było on ostatnim potomkiem Riddle'ów. Chciał również mieć idealne dziecko, które pomagałoby mu rządzić opanowanym przez ciemność światem oraz, które słuchałoby i wykonywałoby jego rozkazy.

Z: To był ciekawy pomysł, jednak co do tego czy Voldemort kochał Bellatrix mam wątpliwości, on tylko potrzebował jak najlepszej matki dla kogoś tak ważnego jak jego dziecko.

L: Łatwo mnie zaskoczyć, więc i tego się nie domyśliłam, ale lubię takie nagłe zwroty akcji :D Cały pomysł wydaje mi się naciągany (tak jak i całe PD 😅). Voldek mógł pokochać Bellatrix, w sumie każdy, czy z nosem, czy bez może kogoś pokochać, ale w innych częściach nie widziałam, by była  dla niego kimś bardzo ważnym. Dziecko mógł z nią zrobić bez miłości. 



7. Wydaje ci się, że ta część była napisana tylko dla zysku?


N: Nie wiem, co kierowało Jackiem Thornem, gdy stwierdził, że machnie sobie scenariusz sztuki. W końcu twórczość fanowska to rzecz wspaniała między innymi z tego powodu, że ma się tyle możliwości i właściwie można tworzyć, co dusza sobie zapragnie. Jednak w jakiś (magiczny?) sposób ten twórca fanfiction dostał zgodę na faktyczne wystawienie jej w teatrze, a co za tym idzie sprzedano prawa do scenariusza, a wytwórnia wykupiła już prawa i do filmu i do gadżetów, czego nie robiłaby gdyby przedsięwzięcie nie było opłacalne. Czy Jackiem Thronem kierowała chęć zysku? Czy może chęć zostania najsławniejszym twórcą fanfiction ever? (A konkurencja jest jednak spora!) Tego nigdy się nie dowiemy. Cokolwiek to było, to się już opłaciło.

KL: Bardzo możliwe. Uważam, że to mogło być przyczyną powstania tej książki, bo jak dla mnie to Insygnia bardzo fajnie się skończyły (no oprócz tego, że Harry ożenił się z Ginny - jedną z najbardziej irytujących bohaterek serii -,-) i w odpowiednim momencie. Nie lubię tasiemców, ani rozwlekania czegoś i ciągnięcia na siłę, a "Przeklęte Dziecko" właśnie takie mi się wydawało. Pisane trochę na siłę.

M: Niestety tak, ale, jak pisałam powyżej, lepiej to, niż nic

B: Na pewno po części była napisana dla zysku, bo nie oszukujmy się, że jakakolwiek ta książka by nie była, to i tak dobrze się sprzeda. Ludzie po tylu latach od wydania ostatniej części nie spodziewali się, że cokolwiek jeszcze dostaną. Oni przeczytaj wszystko. Jednak czy została napisana tylko dla zysku? Myślę, że nie.

W: Uważam, że tak.Wiadomo,że fani bardzo "domagali się" ósmej części, ale po tym co przeczytałam, całość jest troszeczkę naciągana i gdyby pisała to sama J.K Rowling byłoby lepiej

J: Myślę, że w jakiejś części tak. J.K.Rowling chciała się przypomnieć fanom i wyprodukowała (w jakiejś części przez siebie) ósmą część Harry'ego Pottera, która osiągnęła, jak się spodziewano rekordową liczbę sprzedaży. Jednak, tak jak to opisałam w pytaniu pierwszym, było to miłe zaskoczenie dla fanów. Mogli oni znowu zatopić się w świecie magii, choćby na krótką chwilę.

Z: Tak, ale mimo to cieszę się z tego, że powstała :-).

L: Jasne! Gdy tylko się o niej dowiedziałam, spodziewałam się tego. Może nie dla zysku Rowling, ale dla Thorne'a i Tiffany'ego na pewno.




8. Albus i Scorpius - shipowanie.



N: Proszę Was... Czy nie można mieć już przyjaźni męsko-męskiej, aby to się nie skończyło na shipowaniu? Ja wiem, że np. Johnlock czy Hannibal-Will (no to nie do końca przyjaźń, but you know what I mean) to się aż o to prosi, ale jakby bohaterowie byli dwiema dziewczynami, które byłyby tak super blisko i się czasem przytulały (na co widzę dużo osób zwraca uwagę, że milusińcy, ale że Scorpius wzdycha do Rose to już nie), to ludzie by shipowali wszem i wobec? 


M: Tak! Chociaż chciałabym, aby w przyszłości mieli osobne rodziny, to młodzieńczy romans nie zaszkodzi.


B: Tak! Już przed przeczytaniem ten ship obił mi się o uszy. A poza tym z ich zachowania ewidentnie wynika, że coś pomiędzy nimi jest. Zakłopotanie, gdy się przytulali, Scorpius zazdrosny o to, że Albus rozmawia z Delphi. Te sytuacje mówią same za siebie. Nie mam pojęcia, dlaczego na koniec dodali to, że Malfoy zaprasza Rose. Zrujnowali oczekiwania tylu czytelników! Wolałabym raczej bardziej otwarte zakończenie, a nie takie jednoznaczne.

W: Nawet nie przyszło mi to do głowy. Uważam, że Albus i Scorpius to wspaniali przyjaciele ,ale nie wyobrażam sobie ich razem.


J: Absolutnie nie, jednak z książki shippowałam Albusa i Rose, ponieważ w jakimś stopniu wydawali się uroczy razem i pasowali do siebie. Liczę, więc na to, że w następnej części (o ile zostanie napisana i wydana) będą razem.

Z: Tak byłam za tym.

L: Nie widziałam tego. W ogóle. Nie wiem, czy to wymysł niektórych osób, czy autorzy naprawdę coś planowali, ale jedno jest pewne- koniec nie pozostawiał wątpliwości, że są hetero. Nie jestem nietolerancyjna czy coś, ale ucieszył mnie taki obrót spraw. 



PODSUMOWUJĄC 


KL:  Co sądzę o książce? Nie jeden raz wypowiadałam się na ten temat i za każdym razem pisałam, że absolutnie nie uważam tego za ósmą część! To tylko i wyłącznie dodatek. Już sama forma zapisu powinna o tym świadczyć oraz to, że J.K. Rowling nie pisała tej książki sama. Nie mówię, że książka była zła - była lekka i przyjemna, do przeczytania w jeden wieczór. Jednak po HP spodziewałam się czegoś duużo lepszego i trochę się zawiodłam. Fani powinni po nią sięgnąć chociażby z czystej ciekawości oraz po to aby powrócić do Hogwartu i do ulubionych bohaterów (ooo i gdzie się podziała Luna?!).

B: PODSUMOWANIE: Książka "Harry Potter i przeklęte dziecko" mnie nie zawiodła, a wręcz pozytywnie zaskoczyła. Akcja była bardzo szybka, co uwielbiam i pomimo tego, że to scenariusz to bohaterowie zostali całkiem dobrze wykreowani. Wiadomo, że książka nie jest bez wad. Czasami trochę zalatuje fanfiction. Fabuła jest jednak ciekawa. Oczywiście dla bardziej obeznanych w temacie można znaleźć elementy niezgodne z kanonem (np. eliksir wielosokowy i podróż do ministerstwa), ale jest ich niewiele. Jak już wcześniej wspomniałam, czepiam się jeszcze zakończenia. Moje ogólne wrażenie jest jednak pozytywne. Prawdopodobnie to nie było moje ostatnie spotkanie z tą książką.


W: Podsumowując, moje wrażenia po Przeklętym Dziecku są pozytywne. Jak dla mnie za mało wkładu pani Rowling ale da się to przeżyć. W tej części jest duże zamieszanie i wydawałoby się,że książka pisana jest tylko dla zysku. Mimo tego, fajnie jest znowu wrócić do tego cudownego i magicznego świata. Jeśli chcecie przeczytać jakąś lekką i wciągającą książkę , to Harry Potter i Przeklęte Dziecko idealnie sprawdzi się w tej roli!


L: Nie oczekiwałam czegoś wielkiego, więc aż tak bardzo się nie zawiodłam. Traktuję tę część jako fanfiction i choć fajnie mi się ją czytało, jest o wiele gorsza od poprzednich części. Przez zapis w formie scenariusza nie czułam tego świata...



Dziękuje Wam, jeśli to przeczytaliście, oraz jestem bardzo wdzięczna osobom, które w dyskusji wzięły udział. A wy co sądzicie o nowej odsłonie Harrego? Piszcie w komentarzach ;)



Komentarze

  1. Świetny pomysł na post :) podoba mi się sama forma "rozmowy" między blogerkami :) dzięki temu jest kilka, oryginalnych punktów widzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde jeszcze z takiem potesm się nie spotkałam :O i jeszcze jak to jest zachowane ze samkiem wszystko! Dobra robota :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ej, pomysł jest świetny. Naprawdę bardzo kreatywny. Na dodatek ciekawe odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Idealny post dla mnie, jestem ogromną fanką Harrego i właśnie zabieram się za ostatnią część :)

    PS Zapraszam do mnie! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam ani jednej książki, oglądałam chyba 5 części, ale nie pamiętam za dużo haha. Generalnie to fajna historia, filmy z Harrym są super, ale bardziej mnie do nich ciągnęło kiedy byłam młodsza, teraz totalnie jakoś... Nie.
    Zapraszam! www.zuzu-zuzannaxx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja co prawda Harry'ego nie lubię i ten szał mnie nigdy nie dopadł, ale przyznam, że Przeklęte Dziecko i teraz te zwierzęta itd. to już straszny bieg za kasą. Ktoś chce zebrać na tym kasę, a fani i tak się na to zgodzą, by chociaż przez chwilę poczuć starą atmosferę historii z młodości. ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale świetny pomysł na posta! Ja oglądałam tylko Harrego :) Obserwuje kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  8. narazie dyskutowac nie moge o tej ksiazce :( bo niestety ja jeszcze nie przeczytalam, ale z pewnoscia sie za nia zabiore :)
    www.nacpana-ksiazkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. pomysl na post jak najbardziej oryginaly! co do samej ksiazki hmmm.. jestem ogromna fanka HP, no ale ta 8 czesc wedlug mnie zawarte w jej watki, spokojnie moglby byc rozbite na przynajmniej 3 osobne czesci ;)

    co powiesz na wspólną obs? ja już i to z wielką chęcią!
    pozdrawiam
    http://justemsi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajny pomysł na post, coś innego ;)
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Cześć,
    widzę, że jesteś z nami w projekcje Fuzji recenzentów książek. Bardzo Cię proszę (jeżeli Cię nie ma jeszcze z nami w grupie na Facebooku) zaproś mnie do znajomych na fb, oraz napisz do mnie w wiadomości abym Cię mogła dodać do grupy gdzie się udzielamy i przekazujemy sobie nowinki. :)

    info zwrotne kieruj na maila: nata130@interia.eu

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi również się wydaje, że miałaś ciekawy pomysł na ten post :) Kurczę, ja się odważyłam go przeczytać, pomimo, że "Przeklętego dziecka" nie czytałam, ale to dlatego, że raczej sięgać po niego nie będę. Wcześniej słyszałam opinie trochę bardziej niepochlebne na jej temat.. I te 7 części w zupełności mi wystarczy. No, chyba, że kiedyś zabraknie mi innych książek do czytania, albo jednak jakimś dziwnym sposobem najdzie mnie ochota na więcej HP.

    Pozdrawiam, Poszukiwaczka Książek

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale świetny pomysł na wpis! Lektura "Przeklętego dziecka" dopiero przede mną, więc nie chciałam sobie spoilerować, natomiast wiem że opinie na temat tej książki są baardzo zróżnicowane.

    Pozdrawiam,
    Book Prisoner! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. a ja jeszcze nie zabrałam się za czytanie tej książki, na prawdę ;/

    ciemoszewska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Najpierw chyba muszę się wziąć za Zakon feniksa ;) Nim sięgnę po Przeklęte dziecko. Bardzo ciekawy post i czekam na więcej podobnych postów.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana!
    Życzę Ci aby te Święta pozostały
    w twojej pamięci na wiele, wiele lat.
    A także co najważniejsze, zdrowia!
    No i oczywiście wszelakich blogerskich sukcesów :*!
    Wesołych Świąt!
    Mój blog ♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Troszkę spóźnione, ale....
    Szczęśliwego Nowego Roku!

    Mój blog ♥

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja nie czytałam i przeczytać nie zamierzam. Jakoś tak mam w głowie własne zakończenie Harry'ego z trochę innymi parami niż stworzyła to autorka i wolę, żeby tak pozostało. Sporo moich znajomych czytało i stwierdziło, że niewiele tracę, także na pewno sięgnąć po nią nie zamierzam.
    xoxo
    L. (http://slowotok-laury.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli przeczytałeś post (co jest ważne przy komentowaniu, a często omijane) to pozostaw komentarz, podziel się opinią :)

Popularne posty z tego bloga

Ksiązka w której zmieniłabym fabułę. *goscinnie*

Hej!Dzisiaj wpis będzie nietypowy, ponieważ jest to zestawienie trzech tekstów od autorek różnych blogów na temat: Książka, w której zmieniłabym fabułę. Cała akcja jest zorganizowana w ramach kampanii PRZECZYTAJ & PODAJ DALEJ zorganizowanej przez Magdalenę z http://www.savethemagicmoments.pl ;) Zapraszam do czytania, a autorkom dziękuję za wzięcie udziału! 


Paulina z http://www.paulinakaleta.com


„Zanim się pojawiłeś” wzbudza ogromne kontrowersje. Książkę jedni kochają i wylewają przez nią morze łez. Drudzy, rozochoceni zachwytami tych pierwszych, niemile się rozczarowują… Niektórzy musieli przeczekać szum wokół książki, a potem i filmu, by móc po nią sięgnąć. Ale cały czas, gdzieś tam huczy o tej niezwykłej historii. Ja sama należę do grona fanów Jojo Moyes i każdą książkę wychodzącą spod jej pióra czytam z ogromnym zainteresowaniem. A „Zanim się pojawiłeś” to dla mnie taka książka, którą ma się ochotę przeczytać. Kiedy Lou traci pracę, nie wie, co zrobić ze swoim życiem. Na szczęśc…

Andumênia- Monika Glibowska

Legenda Andumênii głosi, że Generałowie powstaną, gdy ojczyzna będzie w potrzebie…
Kraj jest na skraju kolejnej wojny i bankructwa. Władczyni Andumênii decyduje się wybudzić po 120 latach skrzydlatych generałów armii, uśpionych po wielkiej bitwie z Zineanem mocą niezwykłego zaklęcia.
Dwór wrze od plotek, wewnętrznych zdrad oraz walk o władzę. May Verteri, najpotężniejsza z przebudzonych i ulubienica poprzedniej przywódczyni, oskarżana jest o śmierć zwierzchniczki. Piękna i charyzmatyczna „Krwawa” generał nie pamięta wydarzeń z ostatniej wojny. May knuje własną intrygę, potajemnie gromadząc księgi ze starożytną magią i rozwijając moc. Losy Andumênii spoczywają w niepewnych rękach, a zagrożenie może przyjść z najmniej spodziewanej strony…